sobota, 4 lutego 2017

Recenzja "Był sobie pies" W. Bruce Cameron

Tytuł: "Był sobie pies"
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 391
Moja ocena: 6/6 !






Bailey pomimo ciężkiego startu w swoich szczenięcych latach odradza się ponownie, by znowu wyruszyć w niezwykłą przygodę. Wszystko w życiu psiaka wywraca się do góry nogami, gdy na jego drodze staje uroczy chłopiec, który daje mu nowy dom oraz otacza go miłością której mógłby pozazdrościć każdy zwierzak. Bailey dzielnie towarzyszy Ethanowi przez wiele lat i wraz z nim stawia czoła kolejnym wyzwaniom. Ci dwaj stają się nierozłączni, a pies obiera sobie za swój życiowy cel opiekowanie się chłopcem oraz towarzyszenie mu w najtrudniejszych dla niego chwilach. Bailey dożywa szczęśliwej starości u boku Ethana i ma poczucie, że jego misja w końcu dobiegła końca. Jak się jednak wkrótce okazuje los przygotował dla psiaka więcej niespodzianek i Bailey po raz kolejny będzie musiał wykazać się ogromnym sprytem, by ocalić bliskie mu osoby.


„[…] wszystko, co robiłem, wszystko, czego się nauczyłem, prowadziło do bycia grzecznym pieskiem, który ratował ludzi.”

W swoich kolejnych życiach pies niejednokrotnie będzie musiał wykazać się ogromną odwagą oraz determinacją, by pokonać kolejne przeszkody. Wraz z nowymi właścicielami Bailey wyruszy w niezwykłą podróż, która już na zawsze odmieni jego życie oraz da mu wiele cennych lekcji. Pomimo upływu lat pies nadal nie może zapomnieć o Ethanie oraz o tym, jak wiele miłości oraz szczęścia chłopiec mu ofiarował. Czy Bailey zobaczy jeszcze kiedyś swojego ukochanego pana? Dlaczego pies cały czas odradza się w ciałach niesfornych szczeniaków? Już wkrótce Bailey wyruszy na spotkanie swojemu przeznaczeniu i w wyszczekany sposób pokaże wszystkim jak potężna może być siła miłości ze strony czteronożnego towarzysza…

„[…] Dziadek przemycał mi pod stołem różne smakołyki: szynkę, bekon, kawałek grzanki. Nauczyłem się przeżuwać je w ciszy, żeby babcia nie mówiła: „Znowu podkarmiasz psa?”. Ton jej głosu w słowie „psa” sugerował, że dla nas obu będzie najlepiej będzie, jeśli całą operację przeprowadzimy w tajemnicy.”

Książka „Był sobie pies” to niezwykle wzruszająca, jak i chwilami chwytająca za serce opowieść o różnych wcieleniach pewnego niezwykle mądrego oraz oddanego psiaka. Bailey już od pierwszych stron zyskał moją ogromną sympatię oraz uwielbienie i muszę przyznać, że z wielkim przejęciem śledziłam jego zmagania w kolejnych wcieleniach. Pies chwilami rozbawiał mnie do łez swoimi psotami oraz szczenięcymi wybrykami, by po chwili wywołać u mnie ogromny smutek oraz wzruszenie. Ta książka to prawdziwy emocjonalny rollercoaster z którego czytelnik pod żadnym pozorem nie chce wysiadać. Gdy brałam tę książkę do ręki to naprawdę nie spodziewałam się, że aż tak bardzo pokocham tę historię oraz jego czworonożnego bohatera.


Autor zabiera swoich czytelników w niezwykłą podróż, dzięki której mamy okazję spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Nie ukrywam, że czytanie tej pozycji było dla mnie niezwykle inspirującym doświadczeniem, którego z całą pewnością przez bardzo długi czas nie zapomnę. Historia Bailey’a to pełna zwrotów akcji oraz bohaterstwa opowieść o pewnym niezwykłym psie, który pokazuje że miłość naprawdę nie zna granic. Styl autora jest niezwykle lekki, dzięki czemu tę książkę czyta się niezwykle szybko oraz przyjemnie. Zakończenie książki pozostawiło u mnie ogromny niedosyt i mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na kolejną książkę autora. „Był sobie pies” to niezwykle inspirująca oraz skłaniająca do refleksji opowieść obok której po prostu nie można przejść obojętnie. Gorąco polecam!


Za możliwość przczytania tej książki serdecznie dziękuję Pani Dominice oraz wydawnictwu